Ludzie są niesamowici



Naprawdę


Zastanawiałeś się kiedyś co się stanie, gdy nagle, niespodziewanie, na środku ulicy przyjdzie Ci się zmierzyć z sytuacją ekstremalną, jakiej nigdy w życiu nie doświadczyłeś? Co by się nie działo, pamiętaj, dasz radę, bo jesteś niesamowity!

Senne, leniwe popołudnie w jednym z tych uroczych, amerykańskich miasteczek. Po udanych zakupach z żoną i sytym posiłku Tom Boyle lokuje się we wnętrzu przestronnego, wygodnego pick-upa, rozpiera się na siedzeniu pasażera i obserwuje poczynania żony, która stara się w możliwie łagodny sposób pokonać popołudniowe korki. Nagle, niespodziewanie Tom zauważa pędzące z dużą prędkością, sportowe Camaro. Prowadzony przez młodego człowieka, sportowy wóz wręcz taranuje jadącego poboczem rowerzystę, a następnie ciągnie go za sobą przez kilkadziesiąt metrów, gruchocząc kości. 

Tom Boyle nie waha się nawet przez chwilę, wyskakuje z pick-upa i zaczyna ścigać rozpędzony samochód więżący człowieka. Gdy wreszcie Camaro się zatrzymuje Tom ma przed sobą nieciekawy obraz. Pechowy rowerzysta uwięziony pod masą stali jęczy z bólu, podejmując daremne próby wydostania się z pułapki. Boyle nie traci czasu na bezsensowną analizę sytuacji, wie co powinien zrobić. Bez namysłu chwyta zderzak samochodu i unosi w górę ważący ponad tonę pojazd pomagając rowerzyście się oswobodzić. 

Zwyczajny dzień pracy, jakiś czas po wydarzeniach, których uczestnikiem był Tom Boyle. Profesor uniwersytetu w Pensylwanii Vladimir Zatsiorsky, siedzi naprzeciw dyktafonu udzielając dziennikarzowi wywiadu dotyczącego potęgi ludzkiego ducha i jego wyższości nad materią. To możliwe – perswaduje swojemu rozmówcy - ludzie w sytuacji bez wyjścia są bowiem w stanie dokonać czynów, o których w zwyczajnych warunkach nawet by nie śnili. Profesor Zatsiorsky wie co mówi, na co dzień pracuje ze sportowcami. Według jego badań zawodnicy są w stanie podczas mistrzostw poprawić swoje wyniki nawet o 12% w stosunku do tych, jakie osiągają na treningach. Cóż zatem mówić o sytuacjach, w których gra toczy się o wyższą stawkę, np. o ludzkie życie. 

Zabiegany poranek, kilka lat temu. Przeglądam notatki przed wyjściem na uczelnię. Mottem zajęć ma być fragment wiersza Wisławy Szymborskiej:

„Tyle wiemy o sobie ile nas sprawdzono…”

W tramwaju, w drodze na uczelnie zastanawiam się, jak ja bym się zachował w sytuacji, w której potrzeba zdecydowanego działania? Czy dałbym radę? Czy byłbym w stanie położyć na szali własne bezpieczeństwo w imię pomocy drugiej osobie? Mam sporo wątpliwości. Nie znam jeszcze wówczas historii Toma Boyla. Dziś jestem trochę spokojniejszy. Przykład Amerykanina, który obudził w sobie siłacza napawa mnie optymizmem. Liczę, że dałbym radę. Ludzie są przecież niesamowici!

Łukasz Sikora

Brak komentarzy

Obsługiwane przez usługę Blogger.