Mówiąc językami Jawów i Ewoków



Jak powstawały języki bohaterów Gwiezdnych Wojen?


Kiedy w połowie lat siedemdziesiątych George Lucas rozpoczynał pracę nad swoją niezwykłą sagą, znaną dziś na całym niemal świecie, jako Gwiezdne Wojny, jednym z największych wyzwań, jakie stanęło przed nim i jego ekipą filmową było stworzenie wielu odrębnych, niezwykłych języków którymi miały posługiwać się zamieszkujące fantastyczne uniwersum postacie. To doprawdy zaskakujące, jak daleko zabrnęli filmowcy w poszukiwaniu inspiracji.

„Dawno, dawno temu w odległej galaktyce…”

… od tego zdania, które na dobre zagościło już w popkulturze rozpoczyna się każde z dzieł należących do sagi Gwiezdnych Wojen. Bynajmniej nie z odległej galaktyki pochodzą jednak niezwykłe języki, którymi posługują się  filmowi bohaterowie. 

Weźmy na przykład Jawów. Niskie, zakapturzone istoty o świecących oczach i piskliwych głosach posługują się w filmie językiem zulu. Ten afrykański dialekt, który jest jednym z języków urzędowych Republiki Południowej Afryki został na potrzeby filmowej superprodukcji przyspieszony i zniekształcony elektronicznie, w efekcie czego powstał język, który możemy usłyszeć na sali kinowej. W przypadku Jawów ważniejszy jednak wydaje się język ciała, a raczej zapach ciała, dzięki któremu przedstawiciele tej niezwykłej rasy są w stanie rozpoznać swój nastrój, stan zdrowia, a nawet upodobania kulinarne swoich ziomków.

„Mam złe przeczucia co do tego”

Ta złowieszcza, zapowiadająca kłopoty kwestia pojawia się co najmniej jeden raz, w każdej części serii. O dziwo, ani raz nie pojawia się za to wykreowane przez popkulture zdanie:


Luke, to ja jestem Twoim ojcem. 


Podobnie, jak nie pojawia się w żadnym z epizodów słowo Ewok. To wielka szkoda, gdyż Ewoki to niezwykle sympatyczne, przyjazne istoty. Porozumiewają się one miedzy innymi przy pomocy gry na wielkich bębnach, których donośny dźwięk rozbrzmiewać może naprawdę daleko. Pracując nad słownictwem Ewoków twórcy filmu sięgnęli do języków tybetańskiego i nepalskiego. Słowa padające z ust sympatycznych, puchatych  stworów są połączeniem tych dwóch języków. 

Rolka druga, dialog drugi

To właśnie od tego żargonowego skrótu, jakim posługiwali się montażyści filmu powstała nazwa małego, droida naprawczego R2D2, przez wielu uznawanego za najsympatyczniejszą  postać z całego gwiezdnowojennego uniwersum. Wedle niepotwierdzonych źródeł w jednej z wersji scenariusza do czwartej części Gwiezdnych wojen mały robot miał posługiwać się językiem angielskim i nie grzeszyć uprzejmością. Na szczęście jednak wyszło inaczej i  jego wesołe popiskiwanie może rozbrzmiewać z kinowych ekranów.

Houk kosmiczny bracie!

Jak wynika z powyższych przykładów do stworzenia galaktycznych dialektów posłużyły filmowcom między innymi język Zulusów, Tybetańczyków, czy mieszkańców Nepalu. To jednak nie koniec językowych inspiracji. Twórcy sagi pełnymi garściami czerpali również z kultury Indian. Rodiański łowca nagród zwany Greedo przemawia w filmie językiem południowoamerykańskiego szczepu Keczua, który był oficjalnym językiem imperium inkaskiego. To nie jedyne związki Indian z bohaterami sagi. Z okazji amerykańskiego Dnia Niepodległości członkowie indiańskiego plenienia Navaho wzięli udział w niezwykłym projekcie promującym ich wymierający język i nagrali dubbing do czwartej części Gwiezdnych Wojen, wzbudzając entuzjazm wielu fanów filmowej sagi.

Języki pojawiające się w dziełach składających się na sagę Gwiezdnych wojen stały się na tyle popularne, że Ben Burtt, dźwiękowiec pracujący przy filmach George’a Lucasa stworzył Słowniczek najpopularniejszych zwrotów w językach Gwiezdnych wojen, z którego można się m.in. dowiedzieć „jak spytać o drogę Ewoków, jak zamówić strzyżenie u sullustańskiego fryzjera, czy jak wynająć gwiezdny statek w bocce?”

Łukasz Sikora


Brak komentarzy

Obsługiwane przez usługę Blogger.