Kiedy samochód staje się czarnym koniem wyścigów



Historia marki Ferrari.


Kiedy podczas I Wojny Światowej włoski as lotnictwa Francesco Baracca starał się ze wszystkich sił wyprowadzić swój aeroplan spod huraganowego ognia austriackich karabinów maszynowych, był już żywą legendą lotnictwa. Nie spodziewał się zapewne jednak, że wkrótce stanie się również inspiracją i nierozerwalną częścią historii włoskiej motoryzacji spod znaku czarnego rumaka.

Niestety Francesco Baracca przegrał powietrzną potyczkę. Jego stalowa maszyna runęła na ziemię pod naporem austriackiego ostrzału. Przybyli na miejsce mechanicy ze szczątków samolotu ocalili jednak fragment kadłuba, na którym pysznił się wierzgający, czarny jak smoła koń wyścigowy, ten niezwykły znak rozpoznawczy włoskiego pilota przekazali, jak głosi legenda zrozpaczonym rodzicom.

Kilka lat później ojciec nieszczęsnego lotnika, podziwiał zmagania kierowców wyścigowych na torze Savio. Wielkie wrażenie zrobił na hrabim Baracca szczególnie pewien zapalczywy młodzian, nazwiskiem Enzo Ferrari, zasiadający za kierownicą wyścigowej Alfy Romeo. Być może starszy, dystyngowany pan dopatrzył się w młodzieńcu tej samej brawury i zaciętości, jaką charakteryzował się jego zmarły syn. W osobistej rozmowie, w której uczestniczyła także małżonka hrabiego, państwo Baracca poprosili młodego kierowcę, by używał godła czarnego konia, które było wcześniej symbolem waleczności i niezłomności ich syna.

Zaszczycony propozycją Enzo Ferrari z wdzięcznością przyjął niezwykły pomysł i odtąd samochody, na których się ścigał zawsze zdobił czarny rumak, na żółtym tle. Kiedy w 1947 roku pierwszy model Ferrari miał opuścić stajnię zapalczywego fascynata motoryzacji, nie było wątpliwości, że to właśnie czarny koń, na żółtym tle stanie się znakiem rozpoznawczym wszystkim samochodów, które kiedykolwiek opuszczą fabrykę. W ten sposób narodziła się legenda, której kolejne karty pisane są do dziś.

Łukasz Sikora

Brak komentarzy

Obsługiwane przez usługę Blogger.