Wojny patentowe w starym stylu


Kto komu podbierał pomysły na wynalazki i co z tego wynikło?



„Kto wynalazł maszynkę do golenia? Radziecki uczony… na śmietniku ambasady amerykańskiej.”  - ten bazujący na stereotypach i mocno podejrzany politycznie dowcip oddaje jednak pewną część prawdy o tym, w jak zaskakujących okolicznościach przypisywano czasem autorstwo wynalazków poszczególnym badaczom.

Unosząc się na radiowej fali popularności

O świcie 15 kwietnia 1912 roku wielu z rozbitków, którym udało się wyjść cało z katastrofy brytyjskiego transatlantyku RMS Titanic, w duchu dziękowało zapewne Bogu za wynalezienie radia. To właśnie, dzięki temu niezwykłemu urządzeniu radiotelegrafiści z Titanica byli w stanie zaalarmować świat o katastrofie i wezwać pomoc. Po zakończeniu akcji ratunkowej Generalny Naczelnik Poczty Brytyjskiej, Lord Samuel stwierdził z całym przekonaniem, że:


Ci, którzy ocaleli, zostali uratowani, dzięki jednemu człowiekowi, Marconiemu i jego cudownemu wynalazkowi.


Rzeczywiście, ten włoski samouk, syn kupca, fizyk i konstruktor, laureat Nagrody Nobla poświęcił pół życia na eksperymenty i doświadczenia dotyczące fal radiowych. Przebył naprawdę niesamowitą drogę z niewielkiej rodzinnej miejscowości Pontecchio, we Włoszech, gdzie w 1985 roku dokonał pierwszej transmisji radiowej przez Wielką Brytanię, aż po Stany Zjednoczone. Ciężko pracował nad udoskonaleniem wynalazku i zastosowaniem go w praktyce. Dzięki jego inicjatywie udało się najpierw przesłać sygnał radiowy przez Kanał La Manche, by po latach nawiązać łączność radiową przez Atlantyk na dystansie 3500 km. Gdy łączność radiową ze statkami zaczęto stosować na dobre, Marconi był już dawno w posiadaniu brytyjskiego patentu na tzw. system telegrafu bezprzewodowego, czyli prototypu urządzenia, które dziś zwykliśmy nazywać radiem. 

Szybko jednak i dość nieoczekiwanie o swoje racje upomniał się inny znany dziś wynalazca, Nicola Tesla, przekonujący, że Guglielmo Marconi posłużył się jego odkryciami w swych pracach nad wynalazkiem i swoich praw postanowił domagać się na drodze prawnej. Trwająca całe lata batalia sądowa dotyczyła wynalezionej przez Teslę cewki wysokonapięciowej, która stanowiła klucz do działania radia. Ostatecznie Marconi miał przyznać się do wykorzystania prac konkurenta. Wojna patentowa, jaką wytoczył Marconiemu Tesla kosztowała tego ostatniego wiele wysiłków i pieniędzy. Sprawa w sądzie niemal całkowicie zrujnowała Teslę materialnie, dodatkowo przybiła go wiadomość o przyznaniu Marconiemu Nagrody Nobla. Dopiero w 1943 roku amerykański Sąd Najwyższy przychylił się do argumentów Tesli i przyznał mu prawa patentowe. Nastąpiło to jednak już po śmierci wynalazcy.

Kto późno przychodzi ten sam sobie szkodzi

14 lutego 1876 roku, był zapewne dla Elisha Graya jednym z najbardziej pechowych dni w całym jego życiu. Trudno dziś domniemywać, z jakiego powodu Gray wyszedł tego dnia z domu tak późno. Być może poprzedniego wieczora nie mógł zasnąć z podekscytowania, być może rankiem przeglądał jeszcze swoją dokumentacje, chcąc nabrać pewności, że niczego nie pominął. Faktem jest jednak, że do Urzędu Patentowego, gdzie miał zamiar zgłosić swój projekt telefonu, dotarł mniej więcej dwie godziny później, niż jego konkurent Aleksander Graham Bell, grzebiąc na dobre swe szanse na wieczną sławę i majątek. Na nic zdały się liczne rozprawy sądowe, w których nie tylko Elisha Grey, ale także inni wynalazcy Amos Dolebear i Antonio Meucci próbowali dowodzić swego pierwszeństwa. Ostatecznie za jedynego twórcę telefonu uznano Bella.  Swe prawa do wynalazku Aleksander  Graham Bell przypieczętował w dniu, gdy dokonując pierwszej na świecie telefonicznej rozmowy zawołał do słuchawki:


 Hej, hej, Watson, jest Pan tam?


I doczekał się potwierdzenia.

Samochodowy wyścig zakończony wspólnym zwycięstwem

W dziedzinie motoryzacji prym od zawsze wiedli niemieccy konstruktorzy. To dzięki ich wytrwałości i zaangażowaniu ludzkość tak szybko przekonała się do dobrodziejstw, jakie niesie ze sobą posiadanie samochodu. Wszystko zaczęło się pod koniec dziewiętnastego wieku. W 1886 roku niemiecki inżynier Karl Benz opatentował i skonstruował pierwszy trójkołowy pojazd napędzany silnikiem spalinowym. Mniej więcej w tym samym czasie, w 1885 roku inny niemiecki konstruktor Gottlieb Daimler zbudował szybkobieżny silnik i zamontował go do swego dziwacznego pojazdu, wprowadzając tym samym w życie projekt motocykla. 

W 1890 roku obaj pomysłowi panowie byli już gotowi, by założyć niezależne od siebie firmy i wdrożyć swe projekty do produkcji, ścigając się ze sobą w walce o potencjalnego klienta. W ten niezwykły wyścig technologiczny zaangażowane były niejednokrotnie całe rodziny ambitnych konstruktorów. By wesprzeć marketingowo swego męża Bertha Benz bez jego wiedzy zdecydowała się na szaleńczy podówczas czyn i wraz ze swymi nieletnimi synami ruszyła w drogę wynalezionym przez małżonka pojazdem. Podczas stukilometrowej podróży dzielna kobieta wiele razy stawiała czoła przeciwnościom losu w postaci usterek i złej pogody, budząc powszechną sensację i zapewniając niezwykłą reklamę pierwszemu samochodowi. Po wielu latach konkurencji pragmatyczni niemieccy inżynierowie postanowili połączyć siły. Z ich inicjatywy w 1926 roku powstała znana fanom motoryzacji firma Daimler – Benz.

Biorąc pod lupę pojedyncze przykłady powstawania niektórych wynalazków można wyrobić sobie przekonanie, że dużo prawdy jest w przysłowiu, o tym, jakoby „wielkie umysły myślały podobnie.” To podobieństwo myślenia, dla niektórych wynalazców stało się niestety przekleństwem, przez które musieli oddać palmę pierwszeństwa komuś innemu.

Łukasz Sikora
foto: Gratisography

Brak komentarzy

Obsługiwane przez usługę Blogger.