Apokalipsa na raty




Recenzja filmu Piąta fala.


Przybysze z  obcej planety spadający na ziemskie miasta, niczym grom z jasnego nieba, obcy wydobywający spod ziemi swe potężne, śmiercionośne roboty, kosmici zdolni do przejmowania kontroli nad ludzkimi ciałami i umysłami oraz tacy, którzy przebywają na Ziemi od wieków w oczekiwaniu na odpowiedni moment do ataku. 

Jeśli wydaje Ci się, że w kinie science - fiction widziałeś już wszystko, to jesteś w błędzie. Tym razem amerykańska kinematografia za sprawą filmu zatytułowanego Piąta fala funduje nam obraz inwazji serwowanej w systemie ratalnym.



Główna bohaterka filmu szesnastoletnia Cassie, jest zwykłą amerykańską nastolatką spędzającą beztrosko czas na spotkaniach z przyjaciółmi, niańczeniu młodszego brata, uprawianiu sportu i rozmyślaniach o nieziemsko przystojnym Benie. Wszystko to do chwili, w której bezwzględni kosmici postanawiają eksterminować ludzką rasę, przejmując kulę ziemską do własnych celów.

Kiedy na amerykańskim niebie zawisa nieruchomo statek obcych atmosfera staje się niezwykle napięta. Poziom paniki wzrasta, gdy kosmici pozbawiają ludzkość energii elektrycznej, sprzęt elektroniczny przestaje działać, samochody wpadają na siebie, jak klocki domina, a samoloty spadają na ziemię, niczym martwe ptaki. To jednak zaledwie pierwsza fala ataku i przedsmak nieszczęść, które mają nadejść. Obcy chcący przejąć władzę nad Ziemią wywołują zalewające miasta powodzie i fale tsunami, rozprzestrzeniają mordercze zarazki, a następnie wysyłają na łowy bezwzględnych snajperów. 

Gdy z siedmiu miliardów mieszkańców Ziemi zostaje jedynie garstka intruzi wprowadzają w życie ostatnią, piątą część planu próbując obrócić ocalałych przeciwko sobie. Podczas, gdy kolejne grupy nastolatków są zwożone do militarnych obozów i szkolone do walki, osierocona, opuszczona przez wszystkich Cassie stara się odnaleźć brata, którego straciła z oczu. Jej niezwykła determinacja powodowana siostrzaną miłością i chęcią przetrwania doprowadzi ją do punktu, z którego nie ma odwrotu.

Film zatytułowany Piąta fala oparty jest na bestsellerowej powieści dla młodzieży autorstwa Ricka Yancey’a. Ci, którzy książkę czytali twierdzą, że niewiele z jej oryginalnych treści zostało przeniesionych na ekran filmowy. Twórcy kinowego obrazu pracując nad swoim dziełem zainspirowali się jedynie pierwowzorem. 

Różnego rodzaju inspiracji znaleźć można z resztą w filmie dużo więcej. Nawet niewprawne oko łatwo odnajdzie nawiązania do takich filmowych dzieł jak Dzień niepodległości,  czy Wojna światów, a także kinowych przebojów skierowanych głównie do nastoletniego widza, takich jak choćby Igrzyska Śmierci, a nawet tak wiekowych produkcji, jak Czerwony Świt. Tymczasem zamiast scen inspirowanych klasyką gatunku chciałoby się czegoś nowego.

Nie zrozumcie mnie źle, wiszące nisko nad ziemią statki kosmiczne, spadające z nieba samoloty, niszczące całe miasta nawałnice, przedzierające się przez gęstwinę atrakcyjne blond mimozy i męstwo grupy nastolatków biorących los ludzkości we własne dłonie nadal robią na mnie wrażenie, ale wszystko to już było. 

Z tego powodu, jeśli liczycie na chwilę napięcia i emocje towarzyszące seansowi nie zawiedziecie się. Jeśli jednak oczekujecie czegoś, co Wami wstrząśnie i nie pozwoli oderwać myśli od kinowych wizji jeszcze długo po seansie, obawiam się, że możecie poczuć się lekko rozczarowani.

Łukasz Sikora

Brak komentarzy

Obsługiwane przez usługę Blogger.