Rzeczy, których nie wiedziałeś o skarpetkach




Na prawą i lewą nóżkę.




Sprawdzają się doskonale w roli darmowego konta oszczędnościowego, najlepiej prezentują się jednak w parze, a od ich nazwy swe przezwisko wzięła gwiazda polskiej motoryzacji, legendarna Syrena. Skarpety, bo o nich mowa, od stuleci dbają o rozwój naszej życiowej stopy.

Ech, gdybyż skarpetki w czasach starożytnych były tak popularne, jak dziś, być może Achilles nie miałby tak wielu kłopotów ze swoją nadwrażliwą pietą, a cała wojna trojańska miała inny przebieg.

Faktem jest jednak, że skarpety znane były już niemal od zarania dziejów. Pierwsze były ponoć wykonywane ze skóry i splątanych włosów zwierząt, a ich zadaniem była ochrona przed zimnem i otarciami. Znali je zarówno Grecy, Rzymianie, jak również Egipcjanie, do których należy palma pierwszeństwa w robieniu skarpet na drutach. Grecki poeta Hezjod nie wahał się przed wysławianiem w pieśniach znamiennej roli skarpet w życiu człowieka.

Przez stulecia skarpety noszone były przez osoby reprezentujące elity i były symbolem wysokiego statusu społecznego oraz materialnego. W V wieku białe skarpety były często zakładane przez osoby duchowne, które dzięki tej części garderoby pragnęły zamanifestować swą czystość i poświęcenia dla spraw wiary.

Wraz z wynalezieniem w 1589 roku maszyny dziewiarskiej nastąpił przełom w produkcji skarpet. Ten niebywały skok cywilizacyjny, który pozwalał przyspieszyć produkcję skarpet  kilkukrotnie dokonał się za sprawą wielkiego uczucia. Z miłości do damy swego serca, chcący ulżyć jej w znoju wynalazca William Lee skonstruował maszynę dziewiarską, dzięki której ukochana kobieta mogła mniej czasu poświęcić na szycie skarpet, na czym zyskał zapewne związek tych dwojga.

Wynalazek nie od razu zdobył sobie społeczną aprobatę. Przeciwniczką wykorzystania go na szeroką skalę była między innymi królowa angielska Elżbieta I. Przed przyznaniem wynalazcy patentu powstrzymywała ją troska o los osób trudniących się ręcznym dzierganiem skarpet. Czas pokazał, że jej obawy były przedwczesne. Pomimo wykorzystania maszyny dziewiarskiej w produkcji skarpet, ręczne tkanie tej popularnej części garderoby miało się dobrze jeszcze przez niemal dwieście lat.

Rewolucyjnym momentem w dziejach skarpet okazało się również wprowadzenie w 1938 roku nylonu, dzięki któremu można wykorzystać kilka rodzajów przędzy w produkcji skarpetek.

Dziś skarpety stanowią nieodzowny element stroju dla większości mieszkańców kuli ziemskiej. Bywają symbolem społecznego statusu, mogą świadczyć o elegancji, a także fantazji ich posiadacza. Są również wykorzystywane do celów marketingowych i promocyjnych.

Podczas jednego z meczów koszykówki rozegranego pomiędzy Lakersami i Warriorsami zawodnicy tej pierwszej drużyny zagrali w skarpetkach ozdobionych podobizną Kobe Bryanta, w ten sposób oddając honory swemu klubowemu koledze. Skarpetki okazały się hitem spotkania, mecz został wygrany przez drużyne Koby’ego 112, do 95, a sam zainteresowany w jednym z wywiadów przyznał z przekonaniem, że zwycięstwo zapewniła jego drużynie „moc skarpet.”

Odkąd 21 marca został oficjalnie uznany Światowym Dniem Zespołu Downa, wiele osób zakłada wtedy kolorowe skarpetki, nie do pary, będące symbolem problemów, z jakimi borykają się na co dzień osoby dotknięte tą chorobą oraz ich rodziny.

Podczas badań brytyjskich naukowców zleconych przez produkującą pralki firmę Samsung odkryto, że Brytyjczycy gubią podczas prania średnio piętnaście skarpet rocznie, co w przeliczeniu na średnią długość życia na wyspach daje liczbę 1264 skarpet zgubionych w ciągu całego życia. W trakcie tych badań powstał również wzór na utratę skarpety:


Wskaźnik utraconej skarpety = (L+C) – (PxA)


Gdzie:
L to wielkość prania, C to złożoność prania, P pozytywne nastawienie do prania, natomiast A przywiązanie uwagi do wykonywanych podczas prania czynności.

Biorąc pod uwagę fakt, jak wiele skarpet ginie w ciągu naszego życia, gdzieś w czeluściach pralki, pragnę niniejszym zaapelować o łagodne ich traktowanie, dopóki jeszcze są z nami.

Łukasz Sikora

2 komentarze:

  1. Ja uwielbiam swoje puchate skarpety na zimne dni. :) Nie ma to jak ogrzewanie stóp w mrozie !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja czasem lubię boso, oczywiście, jeśli nie jest zbyt zimno ;-)

      Usuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.