Powiedzonka pana Forda




Kilka złotych myśli prosto od potentata branży motoryzacyjnej.



Gdybym na początku swojej kariery przedsiębiorcy zapytał klientów, czego chcą, wszyscy byliby zgodni: chcemy szybszych koni. Więc ich nie pytałem.


W ten sposób miał podobno odpowiedzieć, ze swadą Henry Ford zapytany o swój stosunek do badań rynkowych.

Ten nobliwy, starszy pan z głową pełną pomysłów, niezwykłym zapałem i wielką pasją do motoryzacji był nie tylko genialnym konstruktorem i świetnym biznesmenem. Był jednocześnie chodzącą kopalnią zabawnych powiedzonek i autorem wielu złotych myśli, z których wiele weszło do użycia.

Życie tego zamożnego przemysłowca mogłoby śmiało posłużyć za kanwę oskarowego dzieła filmowego, a jego nietuzinkowy sposób bycia mógłby dostarczyć materiału do napisania co najmniej kilku książek. Ilość anegdot związanych z amerykańskim przemysłowcem jest doprawdy imponująca. 

Jedna z najciekawszych opowiada, o tym, jak to Henry Ford zatrudnił wysoce wykwalifikowanego eksperta, któremu zlecił ocenę wydajności poszczególnych działów wchodzących w skład jego przedsiębiorstwa. Niezależny ekspert, którego dziś moglibyśmy zapewne nazwać mianem audytora, skrupulatnie zabrał się do swojej pracy przyglądając się przez wiele dni działaniu wszystkich wydziałów i zaangażowaniu zatrudnionych w nim osób, aby dojść do niepokojących wniosków, którymi nie omieszkał bezzwłocznie podzielić się z pryncypałem. Zauważyłem – oznajmił ekspert wskazując palcem na jednego z pracowników -że ten człowiek w odróżnieniu od innych nader często ucina sobie drzemki, rozparty w fotelu, z nogami na biurku. Ach ten… – odparł niewzruszony Ford.


Pamiętam, jak pewnego razu wpadł na pomysł dzięki któremu zaoszczędziliśmy miliony dolarów, pamiętam również, że dokonał tego drzemiąc rozparty w fotelu, z nogami na biurku.


Podobnie ekscentryczny stosunek żywił ten genialny konstruktor samochodów w stosunku do nakładów, jakie każda szanująca się firma zmuszona jest wydawać na promocję i reklamę swoich produktów, dlatego zwykł twierdzić:


Wiem, że połowa mojej reklamy to wyrzucone pieniądze. Nie wiem tylko, która to połowa.


Jak się okazuje Henry Ford potrafił jednak we właściwy dla siebie sposób samodzielnie wypromować modę na produkowane przez siebie samochody. Tak było w przypadku legendarnego już Forda T, zwanego przez właścicieli marki Blaszaną Elżunią. Samochód ze względu na wykorzystanie produkcji taśmowej i swoją atrakcyjną cenę zrewolucjonizował wręcz rynek motoryzacyjny, a promujące Forda T hasło wymyślone przez samego przedsiębiorcę na dobre wryło się do umysłów klientów. Brzmiało zaś:


Możesz otrzymać samochód w dowolnie wybranym kolorze… pod warunkiem, że będzie to kolor czarny!


Najważniejszym jednak zdaniem, które padło z ust Forda, a które powinien sobie wziąć do serca każdy, jest to:




Łukasz Sikora
foto: Foter

2 komentarze:

  1. Branża motoryzacyjna specjalnie mnie nie interesuje, ale złote myśli lubię, a te są uniwersalne, do przemyślenia i zastosowania adekwatnie do swoich potrzeb. Pozdrawiam;)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.