Przezroczyści



Wśród ludzi jest się także samotnym”- Antoine de Saint - Exupery


Zawsze marzyłem o tym, by stać się posiadaczem jakiejś niezwykłej mocy, nadludzkiej umiejętności, która odróżniałaby mnie od innych i czyniła wyjątkowym. Z czasem zrozumiałem jednak, że taka umiejętność może okazać się przekleństwem.

Szósta rano. Niepodzielnie panujący jeszcze kilkadziesiąt minut temu gęsty mrok toczy teraz nierówną walkę z pierwszymi promieniami słońca. Na jednym z dużych osiedli zaczyna się nowy dzień. W oknach bloków kolejno zapalają się światła, szyb windy wypełnia się szumem przemieszczających się z góry na dół kabin. Schludnie ubrani ludzie pojedynczo i grupami opuszczają mieszkania. W drodze na parking przechodzą obok kontenerów na śmieci. Mijają go bez słowa, patrząc przed siebie i przyspieszając kroku. W czarnej czapce z daszkiem i z wielką, sportową torbą na ramieniu zagląda do śmietników. Wprawnym okiem dokonuje pobieżniej segregacji; makulatura, aluminiowe puszki, butelki. Pakuje zdobycz do torby i sprężystym krokiem zmierza w stronę kolejnego bloku. Mijając spieszących o świcie, do pracy ludzi opuszcza głowę. Niepotrzebnie, mało kto zwraca na niego uwagę.

Dworzec  kolejowy, słoneczne popołudnie. Śliczna, kilkunastoletnia dziewczyna w napięciu wyczekuje zapowiedzianego przed chwilą pociągu. Jej biała, zwiewna sukienka faluje wprawiana w ruch podmuchem wiatru wywołanym przez wjeżdżający na peron pociąg osobowy. Dziewczyna podrywa się i biegnie wzdłuż wagonów zaglądając w okna i potrącając wysiadających ludzi. Dociera do ostatnich drzwi, ogląda się niepewnie. Przed oczyma widzi plecy ludzi opuszczających w pośpiechu peron. Wytęża wzrok, nie jest jednak w stanie odnaleźć znajomej sylwetki. Konduktor ponagla wsiadających, słychać sygnał odjazdu i pociąg opuszcza peron. Dworzec powoli pustoszeje. Dziewczyna siada na ławce i ze smutkiem spuszcza głowę. Przechodzący obok niej ludzie spieszą do swoich spraw, nie zwracając uwagi na dziewczynę ze spuszczoną głową i wyrazem smutku odbijającym się na jej twarzy. Minie jeszcze kilka minut za nim na dobre zostanie na peronie sama.

Jedenaste piętro szklanego biurowca. Około czterdziestoletnia kobieta w szarej garsonce otwiera drzwi  przestronnego gabinetu i przechodzi przez sporych rozmiarów open space. Szum rozmów i dźwięki telefonów zdają się milknąć. Kobieta ma łzy w oczach, gdy dociera do swojego biurka i zaczyna nerwowo, nieporadnie pakować do kartonowego pudełka swoje rzeczy. Choć wokół niej znajduje się kilkadziesiąt osób wszyscy zdają się mocno skupiać na swoich obowiązkach, nachylając się nad ekranami komputerów i stukając w klawiatury. Gęsta, nieprzyjemna atmosfera trwa jeszcze jakiś czas po tym, jak kobieta opuszcza pokój. Stopniowo, z każdą chwilą wszystko wraca do normy.

Tak, bycie przezroczystym bywa przekleństwem.



2 komentarze:

  1. W dzisiejszych czasach sporo jest takich przezroczystych ludzi niestety. Niektórzy sami sobie na to zapracowują ale częściej chyba wynika to z tego, że ludzie są zbyt skoncentrowani na sobie i nie zauważają wokół innych, a nawet jeśli zauważają to wolą udawać, że nie widzą. To niepokojące zjawisko, szczególnie gdy ktoś potrzebuje pomocy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadza się, obecnie każdy pilnuje swoich spraw i się za bardzo nie wychyla. Zauważyłam, że jeszcze starsi ludzie, tacy w wieku 60-70 lat są bardziej skorzy do zainteresowania się drugą osobą.

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.