Powrót do dzieciństwa - Romet Pony



Kultowa motorynka powraca.


Choć od tego momentu minęło co najmniej kilkanaście lat wciąż pamiętam, jakby to było wczoraj. Był ciepły wiosenny dzień, wychodziłem właśnie ze szkoły, a ona stała w pobliżu wyjścia otoczona przez wianuszek moich kolegów. Była wręcz zjawiskowa. Wprost błyszczała w promieniach wiosennego słońca. Od tego momentu, na wiele dni i nocy motorynka pony zawładnęła moimi myślami.

Jej mocno czerwony kolor budził pragnienia, a roznoszący się wokół, delikatny niczym mgiełka zapach spalin, jaki wytwarzała przyprawiał o zawrót głowy. Kolega, do którego należała nie dał się długo prosić i już po chwili siedziałem w siodełku, dzierżąc w dłoniach maleńką kierownice. Sprzęgło, jedynka w dół, delikatne odkręcenie manetki gazu i pierwsze kółko wokół boiska. A potem drugie i trzecie.

Przyspieszone bicie serca, szeroki uśmiech wypływający na twarz, wiatr we włosach i zazdrosny wzrok kolegów czekających na swoją kolejkę. Takich wspomnień nie są w stanie wymazać nawet lata świetlne, które minęły od tamtej chwili, dlatego kiedy zobaczyłem ją w nowej odsłonie wszystko wróciło do mnie w ciągu jednej milisekundy.

Przyjrzałem się jej dokładnie. Mocno opływowy kształt, zawieszenie typu upside down, centralnie położony tylny amortyzator, tarczowe hamulce i silniczek o pojemności 50 cm. Całość prezentuje się dostojnie i nowa motorynka pony przypomina bardziej miniaturową wersję nakeda dobrej klasy, niż dawne toczydełko.

Dla mnie nowa motorynka jest jednak czymś więcej niż pojazdem służącym do przemieszczania się z miejsca na miejsce, jest czymś w rodzaju wehikułu czasu, który zapewnia niesamowite wrażenia.




Łukasz Sikora
Foto: Romet

Brak komentarzy

Obsługiwane przez usługę Blogger.