Sensacyjne przygody autorów kryminałów


Strach się bać ;-)



To doprawdy zdumiewające jak niewiele trzeba, by to co wydaje się jedynie fikcją literacką mogło przeniknąć do realnego świata. O tym, jak cienka jest granica przebiegająca pomiędzy fabułą powieści kryminalnej, a prawdziwym życiem miało okazję przekonać się kilkoro największych tuzów literatury, takich jak  Agatha Christie, Arthur Conan Doyle, czy Ian Flaming.

Tajemnicze zniknięcie Agathy

„Pomysły moich powieści znajduje zmywając. Jest to zajęcie tak głupie, że zawsze rodzi we mnie myśl o zabójstwie.” - w ten ironiczny sposób jedna z najpoczytniejszych autorek kryminałów, Agatha Christie, odpowiedziała pewnego razu na pytanie skąd czerpie inspiracje do swych książek? Historia  przedstawiona poniżej, nie ma na szczęście związku z morderstwem, choć wydarzyła się naprawdę i przez kilkanaście dni elektryzowała niemal całą społeczność Zjednoczonego Królestwa.

Niejaki Frederick Dore zmierzający sobotnim świtem na poranną zmianę do fabryki samochodów, aż przetarł oczy ze zdziwienia, gdy nieopodal ścieżki pokonywanej każdego dnia, wśród opadających, rannych mgieł ujrzał nagle czarny szkielet, porzuconego w gęstych zaroślach, luksusowego samochodu. Scenę tą starał się dokładnie odtworzyć w pamięci zaledwie kilka godzin później, na komisariacie policji w Surrey, gdy jasnym stało się, że opuszczony pojazd jest własnością znanej pisarki, pani Christie. Sama właścicielka zaś opuściła poprzedniego wieczora swą okazałą rezydencję w Styles, a miejsce jej pobytu  jest dotąd nieznane.

Prowadzący śledztwo w sprawie zaginięcia Agathy Christie inspektor Kenward miał ciężki orzech do zgryzienia. Z każdym przesłuchaniem, z każdą zastosowaną policyjną techniką poszukiwawczą, wątpliwości, insynuację i podejrzenia wręcz się mnożyły. Załamanie nerwowe po śmierci ukochanej matki, romans męża, niechęć do domu w którym zamieszkiwała, epilepsja, na którą podobno cierpiała zaginiona – tropów było doprawdy wiele, żaden zaś nie prowadził do rozwiązania sprawy. Nie pomagały również zakrojone na szeroką skalę poszukiwania, przy użyciu sporej ilości ochotników, rozmaitych służb i psów tropiących. Tymczasem prasa naciskała, a redaktorzy dzienników snuli własne teorię na temat przyczyn zaginięcia i miejsca przebywania pisarki.

Nieoczekiwany zwrot w sprawie nastąpił dzięki informacji telefonicznej, jakoby osoba przypominającą zaginioną przebywała w hotelu Hydropathic w Harrogate. Zabrany przez policję na miejsce mąż Agathy nie miał wątpliwości, kobieta rozpoznana przez hotelowych muzyków była jego żoną. Christie przebywała od kilku dni w hotelu pod nieprawdziwym nazwiskiem, a swe zniknięcie tłumaczyła złym samopoczuciem i zanikami pamięci. Mimo wielu prób nigdy nie udało się nikomu w stu procentach wyjaśnić przyczyn tajemniczego zniknięcia królowej kryminałów, ani jej równie niespodziewanego odnalezienia.

Lepszy od Sherlocka Holmesa

To był zapewne jeden z tych spokojnych wieczorów, kiedy sir Arthur Conan Doyle popalając fajkę zagłębiał się w lekturze listów przysyłanych tonami przez wielbicieli jego twórczości. Ten, który trzymał w ręce różnił się treścią od korespondencji, do jakiej przywykł znany pisarz powieści kryminalnych. Zamiast spodziewanych zachwytów nad talentem pisarskim Conan Doyle przeczytał  w nim prośbę nieznanego mężczyzny o pomoc w wydostaniu się z przykrej sytuacji w jaką popadł.

Autor listu, niejaki George Edalji okazał się byłym skazańcem, który odsiedział wyrok za okaleczanie zwierząt hodowlanych w hrabstwie Staffordshire. Pomimo opuszczenia murów więziennych gehenna tego młodego prawnika i syna pastora trwała nadal, z powodu szykan sąsiadów i niemożności podjęcia pracy zarobkowej. Fatalne położenie młodzieńca skłoniło pisarza do niecodziennych kroków. Ojciec Sherlocka Holmesa postanowił natychmiast sam wcielić się w rolę śledczego i na własną rękę zbadać sprawę.

Prywatne śledztwo domorosłego detektywa ujawniło sporo interesujących faktów, które zaprzeczały podejrzeniom rzucanym przez policję na bogu ducha winnego Edaljiego. Conan Doyle ustalił m. in. bezsprzecznie wiele policyjnych niedociągnięć i zaniedbań m .in. w sprawie dowodów w postaci sierści zwierząt znalezionych u skazańca. Bystry pisarz nie przeoczył również faktu, że przypadki okaleczeń miały miejsce również po osadzeniu w więzieniu mężczyzny uznanego za sprawcę. Koronnym dowodem w sprawie stało się jednak badanie lekarskie (Arthur Conan Doyle był z zawodu okulistą) potwierdzające ponad wszelką wątpliwość, że George Edalji cierpi na astygmatyzm uniemożliwiający mu swobodne poruszanie się po zmroku.

Dzięki staraniom pisarza – detektywa młodzieniec został oczyszczony z zarzutów i pozwolono mu na dalsze wykonywanie zawodu prawnika. Sam Conan Doyle jeszcze wielokrotnie podejmował się rozwikłania podobnych spraw kryminalnych, udzielał się również w sprawie opisywanego wcześniej zaginięcia swej koleżanki po fachu, Agathy Christie.

W służbie Jej Królewskiej Mości

Nazywam się Bond, James Bond – niewielu jest zapewne na świecie ludzi, którzy nie słyszeliby nigdy tego zwrotu. Przystojny, zimny, szarmancki agent brytyjskiego wywiadu, z licencją na zabijanie to postać, która przez długie lata czarowała widzów ze szklanego ekranu. Zanim agent 007 trafił na ekrany kin zdobywał swą popularność dzięki serii książek opisujących jego przygody. Ojcem niebanalnego szpiega jest Ian Fleming, który w tak barwny sposób potrafił opisać realia tajnych wywiadów, ponieważ sam również był przez wiele lat częścią tego świata.

Ten błyskotliwy, dystyngowany mężczyzna, dzięki swemu pochodzeniu, nienagannym manierom, niezwykłej inteligencji i odebranemu wykształceniu był naturalnie predestynowany do pełnienia zaszczytnej służby w szeregach brytyjskiego wywiadu. Swą oficjalną pracę dla British Department of Naval Intelligence rozpoczął w przededniu wybuchu II wojny światowej, w charakterze adiutanta admirała Johna Godfreya.

Największy rozgłos, jeżeli w tych kategoriach można mówić o pracowniku wywiadu, przyniosła mu jednak praca nad planem zdobycia enigmy stosowanej przez niemiecką Kriegsmarine. Choć działania opatrzone kryptonimem Ruthless nie doszły do skutku, doświadczenie zdobyte przez Fleminga stało się nieocenione w jego późniejszych próbach pisarskich.

Jak wynika z powyższych przykładów sensacyjne historie znane zwykle jedynie z kart powieści mogą czasem okazać się realnymi wydarzeniami z życia wziętymi.

Łukasz Sikora
foto: foter.com

Źródła:
Przemysław Kwiecień, Zniknięcie królowej kryminałów [w:] Focus Extra. Biografie, 01/2011
Adam Węgłowski, Sherlock tropi Holmesa [w:] Focus Extra, 8/2011
Julia Pokrzywa, Ten dupek Bond! I inne perwersje Iana Fleminga [w:] Szuflada.net

3 komentarze:

  1. Jak to mówią - życie pisze najlepsze scenariusze:). Zgadzam się też, ze zmywanie to wyjątkowo głupie zajęcie i można podczas niego popuścić wodze fantazji:).

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytam kryminałów, ale z tego co piszesz wynika, że jednak jest coś w stwierdzeniu, że to nasze myśli przyciągają rzeczywistość. Taki pisarz rozpracowuje różne kryminalne sytuacje w swoim umyśle i potem czasem spotyka je w życiu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię kryminały. Za dużo romansideł wokoło :)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.